Sylwetki rzemieślników

Sylwetki rzemieślników Kaletnictwo

Cezary Boruc

Jego dziadek – Jerzy Sadowski był szewcem. Może stąd u Cezarego Boruca odwaga, żeby zacząć robić coś samodzielnie ze skóry. Zaczęło się od zwykłej pochewki na nóż. Po dwóch i pół roku Cezary Boruc tworzy luksusowe portfele.

 

Pasja rodzi pasję


Swoją pasję realizuje poza godzinami pracy zawodowej. Historia jego fascynacji kaletnictwem zaczęła się dość nietypowo – od zainteresowania nożami. Tych pasji miał zresztą w życiu sporo. Jedną z nich były noże, od kuchennych, przez scyzoryki, po noże do lasu, do bushcraftu. To właśnie potrzeba stworzenia etui na nóż stała się początkiem nowej pasji:

– Trafiłem na pewien kanał na YouTube – „Ekwipunek Dźwigany Codziennie”. Pan Marek, który go prowadzi, też jest kaletnikiem, robi w skórze i z tego żyje. Obejrzałem kilka czy kilkanaście jego filmów i pomyślałem, że zrobię sobie do noża pochwę. Zamówiłem kawałek skóry, podstawowe narzędzia, no i zrobiłem pochewkę, która wyszła… okropnie!


Nauka przez błędy


Boruc otwarcie mówi, jak ważne w rozwoju są błędy i niedoskonałości:

– Jak się ogląda filmiki na YouTubie osób, które są już bardzo doświadczone lub takie wyreżyserowane filmiki, gdzie w 10 minut powstaje piękny portfel, każdy ruch jest przemyślany, precyzyjny, idealny, szczególnie japońskich rzemieślników, to człowiek myśli – parę minut i ja też tak umiem. No i jak spróbuje, to okaże się, że jest totalna ściana, bo to wcale nie jest takie proste.

Dobrze wie, że nie da się w niczym być super dobrym na start:

– Trzeba po prostu czasami się wykrwawić, spocić, zniechęcić, zdenerwować, coś zepsuć. Po to, żeby po prostu wzrastać, wyciągać wnioski.


Od hobby do rzemiosła


Początkowo tworzenie przedmiotów ze skóry miało być tylko hobby. Życie napisało swój scenariusz. W czasie pandemii Cezary Boruc przeczytał artykuł, że na wypadek trudności ekonomicznych warto umieć wykonywać jakieś usługi czy rzeczy, by utrzymać się w alternatywny sposób. Pomyślał, że skoro zrobił już jedną, drugą, trzecią rzecz, jakiś portfel, pasek do zegarka, to spróbuje wystawić je na sprzedaż. I poszło, a to, co sprzedawał, pozwalało odzyskiwać środki na kupno kolejnych materiałów.


Wyjątkowe zamówienia


Wśród najciekawszych prac, z których jest szczególnie dumny, Boruc wymienia trzy realizacje. Pierwszą był wyjątkowo skomplikowany portfel:

– Pewna pani zamówiła u mnie portfel. I to taki na wypasie. Miał mieć milion miliardów kieszeni, dodatkową portmonetkę, a w niej kieszenie dodatkowe. Musiałem zaprojektować go od podstaw. Powstał prototyp. Pani się nazywała Agnieszka, więc prototyp nazwałem „Agnes”. Trzy dni się męczyłem. Portfel oczywiście nie wyszedł idealny, ale na tyle fajny, że pani była zachwycona i używa go do tej pory.

Kolejnym wyzwaniem było zamówienie z Holandii od mieszkającej tam Polki. Poprosiła o portfel dla męża z ręcznie tłoczonym wizerunkiem szczupaka. Boruc podjął się. Wykonanie zachwyciło, dlatego później mąż zamówił jeszcze kolejne rzeczy również z ręcznymi tłoczeniami.

Boruc podkreśla, że w jego pracy kluczowa jest jakość materiałów i wykonania. Chciałaby móc kupić każdą skórę, która mu się spodoba i sprawdzić, jak się z nią pracuje. Ale materiał jest drogi. Najdroższy – shell cordovan.

– Shell cordovan to jest jedna z najdroższych skór, jakie można dostać, ponieważ proces garbowania i przygotowywania tej skóry trwa nawet do pół roku. Ta skóra jest po pierwsze rzadka, po drugie niezwykle wytrzymała, przepięknie się starzeje i ma też takie właściwości wodoodporne.

Człowiek nie wie, czym jest taka jakość, dopóki nie zacznie korzystać z rzeczy zrobionych rzemieślniczo w porządnego materiału. Pasek do zegarka, do spodni, portfel będą służyć przed długie lata.


Zawsze na 100 procent


Po dwóch i pół roku praktyki Cezary Boruc wciąż czuje, że jest na początku drogi. Swoją pracę traktuje jako ciągły proces doskonalenia:

– Dzisiaj mam inny jakiś poziom w stosunku do tego, co było rok temu. Dzisiaj to jest moje 100 procent. Za rok być może jeszcze ładniejsze rzeczy będę robił. Za 10 lat to też będzie 100 procent i być może poziom taki, że jak spojrzę na zdjęcia rzeczy sprzed kilkunastu lat, to stwierdzę – wow, progres był duży. Nie znaczy to, że tamte rzeczy były złe, one były świetne. Tylko w swoim czasie.

Autorka: Beata Maria Kwiatkowska
 


Artykuł sfinanowany ze środków Miasta Żyrardowa



 

Borubar Skóroszyj Cezary Boruc
  • , 96-300 Żyrardów
  • 668 447 847
  • https://www.borubarskoroszyj.pl/
  • Link

Podcast
Miniatura podcastu: KALETNIK, który smoczą łuskę tłoczy w skórze, Cezary Boruc